Mądrze pomagać to zadbać o to, żeby przekazane wsparcie trafiło do potrzebujących.

poland-389844_960_720

Wakacje letnie to dla wielu czas odpoczynku, relaksu, oderwania się od codziennych problemów. Przebywamy na słońcu, organizm przyswaja więcej witaminy D, stajemy się radośni, trochę beztroscy i … i wszystko byłoby dalej piękne, gdyby nie nieuczciwi ludzie. Wakacje, to okres w którym dochodzi do bardzo dużej ilości wyłudzeń, oszustw, mających miejsce w miejscowościach popularnych wśród turystów. Kto z Was nie zetknął się z ulicznymi sprzedawcami „perfum” – oczywiście markowych, o podejrzanie niskich cenach ubrań oferowanych „z ręki” na parkingach, z okazjami ‘last minute”, których nie możecie przegapić. Wszystko to są to szybkie biznesy, których wykonawcy to lokali mistrzowie jednej transakcji. W takiej sytuacji tylko od Was zależy, czy decydujecie się na zakup takiej okazji czy nie.

 

Intencją naszego dzisiejszego wpisu, jest zwrócenie Wam uwagi, na proceder w naszej opinii dużo groźniejszy. Coraz częściej dochodzą nas głosy o kwestach, zbiórkach pieniędzy, na konkretne cele – pomoc osobom potrzebującym, finansowanie operacji, wyjazdu i innych temu podobnych projektów. Często z takiej zbiórki, Ci na których myślicie że przekazujecie datki, otrzymują tylko kilka procent. Większość zabierają te osoby które trzymają puszki oraz te, które w przypływie swojej genialności, wpadły na pomysł jak za pomocą połączenia dobrego serca ludzi, którzy chcą podzielić się czasem bardzo skromnymi środkami własnymi, zwiększyć objętość swojego portfela.  Jeżeli już chcecie pomóc przeczytajcie fragment wywiadu, który ukazał się w Newsweeku:

Najlepiej wspierać potrzebujących przelewając pieniądze wprost na ich konta. Uliczne zbiórki radzę darzyć ograniczonym zaufaniem – mówi komisarz Marcin Szyndler ze stołecznej policji.

Newsweek: Latem częściej jesteśmy zatrzymywani przez osoby proszące o datki na chorych, biednych, osierocone dzieci czy bezpańskie zwierzęta. Jak odróżnić fałszywego wolontariusz od uczciwego?

Marcin Szyndler: Musi mieć przy sobie legitymację i pozwolenie na prowadzenie publicznej zbiórki pieniędzy. Jeśli nie ma takich dokumentów, najlepiej powiadomić policję. A nawet jeżeli będzie je mieć, to nie jest żadna gwarancja, że cała suma, którą mu pani wręczy, trafi do chorego dziecka, czy na schronisko.

Dlaczego?
– Część pieniędzy zasili konto stowarzyszenia, organizacji społecznej, komitetu czy fundacji, która organizuje kwestę. Pokryje koszty rozmów telefonicznych, wynajęcia lokalu, czy kupna lexusa dla prezesa. Jaka to będzie suma, to już zależy od uczciwości osób prowadzących zbiórkę. Oczywiście są organizacje bardzo uczciwe i nie chciałbym ich tu skrzywdzić, ale ponad połowa kwestujących nie wzbudza mojego zaufania.

 

Nie można ich skontrolować i wyeliminować tych, którzy dorabiają się na czyimś dobrym sercu?
-Policja nie ma na to żadnego sposobu. Wszystko dzieje się bowiem zgodnie z prawem. Niektóre fundacje czy stowarzyszenie wręcz wpisują sobie w statut punkt, w którym mowa o przeznaczeniu pięćdziesięciu procent zebranych pieniędzy na działalność. To oznacza, że z każdych stu złotych, które ludzie dobrej woli dali przypuśćmy na bezdomne pieski, pięćdziesiąt złotych zostanie przeznaczonych na pensje, czynsz i inne wydatki organizatora kwesty. Dlatego lepiej wpłacać pieniądze bezpośrednio na konta potrzebujących – rodziców chorego dziecka, domu dziecka czy schroniska albo zoo. Można sobie założyć, że na ten cel miesięcznie przeznaczymy choćby pięć złotych – na ile kogo stać. Wtedy mamy pewność, że cała kwota trafi do adresatów.

Źródło: http://www.newsweek.pl/uwaga–falszywi-wolontariusze,41235,1,1.html

 

Zdjęcie:

https://pixabay.com/pl/polska-dolny-śląsk-miasto-miejski-389844/

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *